Celnikom nie podoba się pomysł wcielenia ich formacji do Krajowej Administracji Skarbowej. Twierdzą, że to oznacza zwolnienia. Chciałam się ponownie podzielić pewną refleksją, chociaż prawie że zostałam zlinczowana w poprzednim wątku. Od czasu propozycji Balcerowicza zaroiło się na forum od wątków typu Polacy wykorzystali mniej niż połowę zamówionych szczepionek przeciw grypie. Teraz masowo biorą zwolnienia z pracy / shutterstock Ale i tak najwięcej, bo 40 proc. wszystkich zwolnień lekarskich, biorą kobiety w ciąży. Lekarze Medicoveru dodają jednak, że akurat ta liczba nie wynika tylko z wygodnictwa przyszłych matek. Zwolnienie lekarskie niektóre osoby traktują jako dodatkowy urlop. Co piąty Polak był prawie miesiąc na zwolnieniu w ciągu roku. Natomiast statystyczny pracownik przebywał 12 dni na Niektóre linki zamieszczone na witrynie mogą kierować użytkownika do witryn, nad którymi nie mamy kontroli. Obecności linków nie należy traktować jako wyrazu aprobaty dla nich bądź też dla ich treści. Analizy i komentarze nie są rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia MF z 19 października 2005 r. Zostały sporządzone w celach Na co Polacy biorą zwolnienia? Dziś ciekawostka. Jak podaje ZUS w 2022 r. zarejestrowano w kraju 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do… Niewykluczone, że na drogach może zabraknąć wkrótce policjantów. Jak dowiedziało się radio RMF FM, funkcjonariusze masowo biorą zwolnienia L4. "Choroba nie wybiera" - mówi nam wiceszef Jeszcze nie wiem jak długo ten tekst zostanie na stronie. Może jutro go skasuję, a może zostanie na zawsze, bo to takie niepopularne mówić, że czasami się nie ogarnia tego życia. Przecież mamy nie biorą zwolnienia nawet jak mają grypę, a co dopiero jak mają gorszy nastrój. ️ „Alicjo, przepraszam, że przeszkadzam Ale jednak muszę wziąć jeden dzień zwolnienia. Poradzisz sobie Ale przecież MAMY NIE BIORĄ ZWOLNIENIA” Ta reklama… | 27 comments on LinkedIn ap8IQ8. "Skarpety i papiloty" Julii Holewińskiej w reż. Roberta Drobniucha w Teatrze Maska w Rzeszowie. Pisze Izabela Szymańska, członkini Komisji Artystycznej XXII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Otwierają się drzwi pokoju, wchodzi kobieta. W jednej ręce trzyma teczkę, a drugą ręką zasłania nos gdy kicha. - Alicjo, przepraszam że przeszkadzam, ale jednak muszę wziąć jeden dzień zwolnienia. Poradzisz sobie? - mówi. Kamera pokazuje osobę, do której się zwraca. Kilkuletnia dziewczynka w stroju królewny patrzy z niezrozumieniem i aż z wrażenia upuszcza różdżkę z ręki. A na ekranie pojawia się napis: Mamy nie biorą zwolnienia, mamy biorą - i tu pada nazwa leku na przeziębienie. O tym ile złego robi ta reklama można napisać książkę. Przede wszystkim promuje wizerunek matki jako rzekomo jedynej istoty odpowiedzialnej za całą rzeczywistość dziecka. Nadto w świecie tu przedstawionym domowa rola kobiety jest gorsza niż w najbardziej nieludzkiej korporacji. To wynaturzona wersja zaangażowanego, współczesnego macierzyństwa: silnie umocowana w tradycji Matka Polka została przebrana w strój kobiety biznesu, i już, mamy receptę na nowoczesn Znacie tę reklamę środka na przeziębienia? – Alicjo, muszę wziąć jeden dzień zwolnienia. Poradzisz sobie? – pyta zasmarkana pani w garsonce. Na to jej córeczce przebranej za wróżkę opada różdżka. Lubię to bardzo, bo chociaż nie wiem czy po spożyciu leku taka mama w trymiga jest gotowa do zabaw z córką, ale to hasło „mamy nie biorą zwolnienia” jest takie prawdziwe. I wszystkie mamy o tym wią. Dlatego, gdy obudziłam się o 6 rano z gorączką i bólem wszystkich zębów z prawej strony, łyknęłam Gripex, wstałam z łóżka, nastawiłam wodę na kawę, ubrałam Córkę Drugą w strój galowy, siebie w wszystkojednojakibyleciepły i odwiozłam ją na 7 rano do przedszkola, bo jechała na wycieczkę. Wróciłam do domu, wypiłam tę kawę, co ją zalałam rano, rozwiesiłam pranie i odwiozłam Córkę Pierwszą do szkoły, przy okazji składając papier z oświadczeniem, że ma się uczyć także w pierwszej klasie i wylewając żale na dyrektora, że w klasie jest za mało dziewczynek. Wróciłam do domu, przeżułam fusy, wzięłam prysznic i pojechałam do lekarza specjalisty. U lekarza spędziłam 1,5 godziny głównie grając w kulki, więc w sumie relaks byłby, gdyby nie to, że gorączka i te zęby…. Wróciłam do domu, odpaliłam Clio, w którym zepsuła się wczoraj blokada antynapadowa i ogólnie ruszenie nim graniczyło z cudem (a nawet nie napadałam własnego Clio), pojechałam do mechanika, u którego dowiedziałam się, że będą mi wycinać połowę kabli z auta i że to potrwa, więc zadzwoniłam do babci z prośbą, żeby mnie odebrała ze sklepu, bo jeszcze muszę kupić coś na obiad. I Gripex. Babcia mnie odebrała, odwiozła do domu, zjadłam obiad, pojechałam babci autem po Córkę Pierwszą do szkoły, podrzuciłam ją do domu z instrukcją, że ma sobie nałożyć pierogów, a babcia je odgrzeje i pojechałam do lekarza rodzinnego, ale po drodze wleciałam na pocztę, bo miałam do odbioru przekaz pieniężny. U lekarza siedziałam godzinę. Grając w kulki… no ale gorączka i zęby. Lekarz nacisnął mi na zatoki, te takie pod oczami, więc prawie wyszłam z siebie. Dostałam receptę na antybiotyk, krople do nosa, leki antydepresyjne, wzięłam kasę z bankomatu, odebrałam Córkę Drugą z przedszkola, skoczyłam do mechanika, żeby mu zapłacić i odebrać kluczyki, a potem do domu. Posiedziałam 45 minut zabawiając świnkę, wypiłam kawę, przyjechał dziadek i chciał mnie podrzucić do mechanika, ale po drodze jeszcze musiałam wejść do przychodni weterynaryjnej po kota, którego wyciągnęli spod kroplówek. Odebrałam samochód, skoczyłam do apteki po antybiotyk, wróciłam do domu, zaparkowałam moje auto na podwórku po prawej, babci auto po lewej, weszłam do domu…. i…. Po co to wszystko piszę? Żebyście byli pod wrażeniem? Żeby wyjść na matkę waleczną, która stoczyła heroiczną bitwę o przetrwanie? Nie. Po prostu jak już wróciłam i usiadłam na krześle, to wyżarłam pół opakowania ptasiego mleczka. No kurde, napiszcie, że mi się należało…. i że te drugie pół też mogę zjeść… Kod wizualny: Kobieta wchodzi do pokoju. Jej mimika i gesty wskazują na infekcję górnych dróg oddechowych. Jej ubranie, teczki trzymane w dłoni i dźwięk telefonu w tle sugerują, że znajdujemy się w jej miejscu pracy. Kod werbalny: Alicjo, przepraszam, że przeszkadzam, ale jednak muszę wziąć jeden dzień zwolnienia. Poradzisz sobie? Kod wizualny: Ujęcie przenosi się na odbiorcę komunikatu. Jest nim około czteroletnia dziewczynka bawiąca się w pokoju dziecięcym. Dziewczynka jest zdezorientowana i wyraźnie zasmucona (wypuszcza z dłoni czarodziejską różdżkę). Kod werbalny: Mamy nie biorą zwolnienia. Mamy biorą Wicks SymptoMed Complete. Kod wizualny: Pojawia się wizualizacja sześciu objawów przeziębienia lub grypy. Każdy objaw jest opisany charakterystycznym dla dolegliwości gestem i mimiką. Dłonie ułożone na czole, skroniach, gardle, karku, gest kasłania w zaciśniętą dłoń, chusteczka i dłonie na nosie. Kod werbalny: Gorączka, boląca głowa, gardło, mięśnie, mokry kaszel, zatkany nos. Sześć objawów. Kod wizualny: Kobieta wypija przygotowany płyn i wydycha powietrze z wyraźną ulgą. Na jej twarzy pojawia się uśmiech i mimiczne oznaki zado-wolenia. Kod werbalny: O… gdzie one są? Wicks numer jeden na przeziębienie lub grypę na świecie. Kod wizualny: Kobieta bawi się z córką na placu zabaw. Obie są uśmiech-nięte i wyraźnie zadowolone. 78 Barbara Szwed Tło muzyczne przypomina dźwięki pozytywki przeplatane fizjologicznymi odgłosami charakterystycznymi dla infekcji (kichanie, chrypa). W reklamie nie ma dominującej barwy. Całość przekazu utrzymana jest w ciepłych, jasnych, spokojnych, pastelowych barwach. W reklamie wyraźnie nawiązano do mitu matki opiekunki („mamy nie biorą zwolnienia”). Kod werbalny podkreśla wy-jątkowość, szybkość i skuteczność produktu. Podsumowanie Analiza gromadzonych w ciągu dwóch lat materiałów badawczych (oprócz filmów reklamowych zbierano również ulotki, broszury informacyjne, rekla-my prasowe) doprowadziła do następujących wniosków: krótkie, bo zaledwie trzydziestosekundowe przekazy audiowizualne są niewątpliwie przekazami multimodalnymi. Do najczęściej wykorzystywanych kodów należą: język, kod mimiczny, gesty, barwy oraz dźwięk i muzyka. Kody te są często uzupełniane o ruch, obraz oraz grafikę. Twórcy przekazów umiejętnie łączą różne syste-my semiotyczne, tworząc spójną całość. Dzięki temu przekazywane treści są atrakcyjne wizualnie i skuteczne perswazyjnie, a to ma przełożenie na decyzje zakupowe pacjentów. Bibliografia Akty normatywne Prawo farmaceutyczne. 2001. Ustawa z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne. 2001, nr 126, poz. 1381. [Online]. ISAP – Internetowy System Aktów Prawnych. Dostęp: Rozporządzenie Ministra Zdrowia. 2008. Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 maja 2008 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. 2008, nr 81, poz. 484. [Online]. ISAP – Internetowy System Aktów Prawnych. Dostęp: Opracowania Aronson, Elliot, Wilson, Timothy D., Akert, Robin M. 2006. Psychologia społeczna. Tłum. Joanna Gilewicz. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Bralczyk, Jerzy. 2004. Język na sprzedaż, czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Grzegorczykowa, Renata. 2010. Wprowadzenie do semantyki językoznawczej. Warszawa: Wydaw-nictwo Naukowe PWN. Iedema, Rick. 2013. Multimodalna analiza dyskursu. Resemiotyzacja na potrzeby dyskursów użytkowych. Tłum. M. Żelewa. W: Duszak, Anna, i Kowalski, Grzegorz (red.). Systemowo-funk-cjonalna analiza dyskursu. Kraków: Wydawnictwo Universitas, s. 197–227. Kuśpit, Małgorzata. 2010. Temperament i kontrola emocjonalna a percepcja reklamy wizualnej. Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Kysztymowa, Irina. 2013. Kreacja wizerunku osobowego. Podstawy psychosemiotyki image’u. Tłum. Paulina Bogusz-Tessmar. Poznań: Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Lewiński, Piotr H. 1999. Retoryka reklamy. Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego. Maćkiewicz, Jolanta. 2017. Badanie mediów multimodalnych – multimodalne badanie mediów. Studia Medioznawcze, 2 (69), s. 33–42. Makowski, Michał. 2013. Niewerbalna komunikacja w reklamie telewizyjnej. Zastosowanie i od-działywanie. Warszawa: CeDeWu. Multimodalność w audiowizualnych reklamach produktów farmaceutycznych 79 Nagórko, Alicja. 2012. Podręczna gramatyka języka polskiego. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. Pisarek, Walery. 2008. Wstęp do nauki o komunikowaniu. Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne. Rytel, Danuta. 1984. Leksykalne środki wyrażania modalności w języku czeskim i polskim. Wro-cław: Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk. Skowronek, Katarzyna. 1993. Reklama. Studium pragmalingwistyczne. Kraków: Instytut Języka Polskiego. Załazińska, Aneta. 2016. Obraz, słowo, gest. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zeugner, Gerhard. 1965. Barwa i człowiek. Tłum. Jerzy Rogaczewski. Warszawa: Arkady. Netografia PEX. 2019. PEX PharmaSequence raport miesięczny – styczeń 2019. [Online]. PEX PharmaSequence. Dostęp: EBRpdf [ Reklamy preparatów przeznaczonych do stosowania w okresie przeziębienia i grypy ACTI-trin. 2011. Reklama ACTI-trin syrop. [Online]. YouTube. Dostęp: watch?v=_Y4A4D7Ytzg [ Apap. 2014. Apap – Studentki. [Online]. YouTube. Dostęp: [ Coldrex MaxGrip. 2017. Coldrex – Silniejszy od przeziębienia i grypy. [Online]. YouTube. Dostęp: [ Fervex. 2015. Fervex. Reklama. [Online]. YouTube. Dostęp: [ Ibum zatoki. 2013. Ibum zatoki – ucisk i ból z głowy! – GPD Agency. [Online]. YouTube. Dostęp: [ Nurofen. 2016. Nurofen dla dzieci 2016. [Online]. YouTube. Dostęp: watch?v=7zMNQ_gq0Ac [ Nurofen zatoki. 2015. Nurofen zatoki. [Online]. YouTube. Dostęp: watch?v=PR6LCE51EJc [ Rutinoscorbin. 2011. Reklama Rutinoscorbin „Dość niewyraźnie dziś wyglądasz”. [Online]. YouTube. Dostęp: [ Wicks SymptoMed Complete. 2014. Vicks. [Online]. YouTube. Dostęp: watch?v=16UoycugD_Q [ S t r e s z c z e n i e W artykule podjęto próbę omówienia zjawiska multimodalności w polskiej reklamie produktów farmaceutycznych. Za materiał badawczy posłużyły audiowizualne spoty suplementów diety i leków. Do przeprowadzenia szczegółowej analizy wybrano filmy reklamowe trzech produktów stosowanych w celu eliminowania zespołu objawów zwią-zanych z chorobą przeziębieniową. Są to produkty o zbliżonym składzie i właściwościach. Celem badania było wskazanie na polisemiotyczny charakter analizowanych przekazów. Zdaniem autorki, rozpatrując komunikacyjną rywalizację spotów audiowizualnych, należy uwzględnić zarówno estetyczną atrakcyjność przekazu, jak również jego perswa-zyjny charakter. Analiza zgromadzonego materiału wskazuje na współistnienie różnych systemów semiotycznych w spotach reklamowych farmaceutyków: kodu werbalnego, wyrażeń parajęzykowych, dźwięku, mimiki, muzyki, gestów oraz obrazu. Umiejętne wykorzystanie tych elementów czyni przekaz atrakcyjnym i sugestywnym. 80 Barbara Szwed Multimodality in Audiovisual Advertising of Pharmaceutical Products S u m m a r y This article discusses the phenomenon of multimodality in the Polish advertising of pharmaceutical products. The audio-visual spots of dietary supplements and medicines served as the research material. To carry out a detailed analysis, advertising films were selected for three products used to eliminate a set of symptoms associated with having a cold. They were all products with similar compositions and properties. The aim of the study was to identify the polysemiotic nature of the analysed messages. According to the author, when considering the communication rivalry of audio-visual spots, both the aesthetic attractiveness of the message and its persuasive character should be taken into account. An analysis of the collected material indicates the co-existence in advertising spots of pharmaceuticals of various semiotic systems: verbal code, para-linguistic expressions, sound, facial expressions, music, gestures or images. Skilful use of these elements makes the message attractive and suggestive. Wstałam z ogromnym bólem głowy, cały czas przechodziły mnie dreszcze. Wiedziałam, że tak złe samopoczucie oznacza jedno ‒ chorobę, która niepotrzebnie wprosiła się do mojego domu. „Akurat w momencie, kiedy miałam jechać na szkolenie?!“ – pytałam samą siebie. Dzieci przeziębione, maż w pracy. Zastanawiałam się, jak przeżyć cały dzień, skoro wyjście spod kołdry to dla mnie taki wyczyn, jak wejście na Mount Everest. – Kochanie ja zostanę w domu ‒ oznajmił mój mąż. ‒ Połóż się, a ja się wszystkim zajmę. A ty leż i odpoczywaj. Kochany jest, prawda? No i jak powiedział, tak zrobił. Zajął się dziećmi, wyszedł na spacer, usmażył pyszne placki z jabłkami, które wypełniły mój wygłodzony żołądek (swoją drogą ‒ całkiem dobrze gotuje, dlaczego częściej nie ujawnia swoich telnetów kulinarnych?). Mało tego – posprzątał dom. A w międzyczasie przynosił mi gorącą herbatę z cytryną i z wielką czułością sprawdzał moje samopoczucie. Cudowny obrazek. Prawda? Jednak z żalem muszę przyznać, że tym razem nieprawdziwy. Jak było? Mąż akurat nie mógł wziąć wolnego. Na babcie czy ciotki nie mogłam liczyć. Mało tego, Wik był przeziębiony, więc został ze mną w domu, a jak chory, to nie sposób się z nim dogadać (muchy w nosie). Jakby tego było mało – do grona maruderów dołączył Adaś, który cierpiał z powodu ząbkowania i jednym możliwym pocieszeniem były ręce mamy. W tych wszystkich niesprzyjających okolicznościach, pozostawiona na pastwę losu, zostałam ja. Z 39 stopniową gorączką gotująca obiad i zmieniająca pieluchy. Dla moich dzieci to, że „mama się źle czuje” i „musi leżeć w łóżku“ jest czymś abstrakcyjnym. Jak dotknięcie ręką księżyca (nie wiem czy to dobre porównanie). Owszem, moje dzieci mają zdolność empatii, ale krótkoterminową. Dokładniej ‒ włącza im się ona na 5 minut, po których znowu słyszę: „mamo, siusiu!” „mamo, jeść”, „mamo, pobaw się ze mną“. Pewnie ta sytuacja ‒ droga Mamo ‒ nie jest ci obca. Ile razy musiałaś zmagać się z chorobą i „ogarnianiem” całego domu? Ile razy mówiłaś, że jest ci źle, czujesz się podle i nie masz dzisiaj siły na zajmowaniem się domem, dziećmi… sobą. Ale nie masz urlopu. Bo, jak mówi slogan z pewnej reklamy: „Mamy nie chorują”. Tego typu reklama jest krzywdząca dla nas ‒ kobiet i pokazuje, w jaki sposób jesteśmy odbierane przez społeczeństwo – mama ‒ siłaczka. Da radę!. Nie możesz chorować, brać zwolnienia. Masz być zaprogramowana jak robot, który pozbawiany jest jakikolwiek odczuć i słabszych momentów. Nawet podczas porodu, kiedy mówisz, że cię boli. Kiedy dzielisz się swoim przeczuciem, że cała akcja porodowa skończy się źle. Pielęgniarki zazwyczaj to ignorują, co powoduje, że czujesz się odarta z godności. Smutne jest to, że często największe trudności ze zrozumieniem kobiety mają inne kobiety… Inaczej odbierani są mężczyźni. Oni mogą, mają prawo chorować. Powtarza się, że „mężczyźni w trakcie choroby są jak dzieci”. Tłumaczy się, a raczej usprawiedliwia ich pieszczenie się ze sobą, bo samiec alfa nie choruje, tylko walczy o przeżycie :). My, jako dobre partnerki/żony, dajemy im prawo do „wychorowania się”. Przejmujemy wszystkie obowiązki, rezygnujesz ze spotkań, tłumacząc: „Mój stary jest chory”, a w odpowiedzi widzisz ironiczny uśmiech i słyszysz rozumiejące: „Aaa wiem, współczuję”. Wydaje mi się, że nadal króluje obraz Matki-Siłaczki, która wszystko udźwignie i wszystkiemu podoła. I zapewne tak jest, tylko czasami nawet najlepszemu bohaterowi potrzebna jest przerwa. Prawda?